Niedawne czytania liturgiczne pobudziły mnie do głębszego namysłu nad własnym życiem, nad pytaniem czego Pan ode mnie oczekuje, co mam czynić. Takie pytanie „Cóż mamy czynić?” stawiali ludzie Janowi nad Jordanem. Pytali o to zwykli ludzie, niemający żadnych funkcji ani urzędów, pytali celnicy, pytali żołnierze. A odpowiedź proroka była w zasadzie jednakowa dla nich wszystkich: podziel się dobrem, które masz, oraz czyń uczciwie i rzetelnie to, co do ciebie należy, czego od ciebie inni słusznie oczekują.
Jan mówił: gdy jesteś celnikiem nie pobieraj podatku zawyżonego o nawiązkę dla siebie, gdy jesteś żołnierzem, nie nadużywaj siły, którą dysponujesz. Nie mówił „nie pobieraj podatku”, „nie używaj siły”, mówił nie czyń tego ponad konieczność, do której jesteś powołany z racji swego urzędu czy funkcji i miejsca w społeczeństwie, nie czyń tego ponad miarę rzeczywistych potrzeb.
Społeczeństwu potrzebny jest i rolnik, i urząd podatkowy i policjant. Oni wszyscy mają swoje miejsce i zakres działania. Jeden zapewnia pokarm, inny dba o potrzeby wspólne, jeszcze inny pilnuje porządku. Pałka policyjna, choć nieprzyjemna, jednak czasem jest konieczna, ale ma być użyta by poskromić agresora, lecz nie po to, by wyładować na nim swą złość i pastwić się nad nim.
Jan mówi też: masz więcej niż potrzebujesz, podziel się z tym, kto nie ma. Mam się dzielić dobrami materialnymi, to w miarę oczywiste, ale tak czynią nawet ludzie dalecy od wiary. Dlaczego więc Jan kieruje to wezwanie do tych, którzy chcą się zbawić, a to znaczy że mają wiarę?
Na to pytanie znajduję odpowiedź w psalmie z czytań na ten sam dzień: „ chwalcie Pana, … dajcie poznać Jego dzieła między narodami, przypominajcie, że wspaniale jest imię Jego...”. Mam się dzielić nie tylko dobrem materialnym, ale głównie dobrem duchowym, dzielić Dobrą Nowiną. To wyraźny nakaz misyjny, a ja mam to wszystko czynić właśnie po to, by w ten sposób głosić i dawać światu wokół mnie poznać Bożą troskę o nas i prawdę i sens Jego przykazań: kochaj bliźniego, nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie składaj fałszywych oświadczeń.
Co więc mam czynić ja, zwykły zjadacz chleba, bez władzy, bez urzędu? Co mam czynić w światle dzisiejszych czytań? Co mam czynić, czego unikać tu i teraz? Jako rodzic muszę czasem ukarać dziecko i to nawet dotkliwie, nie wolno mi jednak tyranizować go i przy okazji wyładować na nim swój zły humor. W sporach mam bronić swojej racji, jeśli czuję, że ją mam, ale nie wolno mi przeciwnikowi ubliżać albo go poniżać. Nie jestem celnikiem, ale podatek, który mnie obowiązuje powinienem płacić rzetelnie, nie oszukiwać i nie zaniżać go rożnymi krętymi wybiegami. Ileż jeszcze jest takich sytuacji w moim życiu, w których albo nie wypełniam rzetelnie moich obowiązków, albo przekraczam kompetencje. A czy tam, gdzie postępuję prawidłowo, ludzie są w stanie skojarzyć to z moją wiarą, czy widzą mnie idącego do kościoła, unikającego pracy w dniach świątecznych, z szacunkiem traktującego sacrum, czy rzeczywiście daję dobry przykład?
JuR Adwent 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi