Czy modląc się takimi słowami mamy na to jakikolwiek wpływ? Przecież nie można tego rozumieć jako nasze przyzwolenie Bogu by swoją wolę realizował, niezależnie od tego czy „tu”, czy „tam”. Bóg naszego przyzwolenia nie potrzebuje, mało tego, nawet myśl o tym jest z naszej strony arogancją. Więc co?
Myślę, że na to, co się dzieje w niebie, my wpływu rzeczywiście nie mamy, chyba tylko w taki sposób, że od nas zależy „zaludnienie” nieba – ilu z nas na stałe tam zamieszka. A co do Bożej woli tu na ziemi – nasz wpływ jest chyba istotny. Dostaliśmy wolną wolę, każdej chwili, każdy z nas, może Bogu i Jego planom co do nas powiedzieć NIE. Bogu to na pewno nie przeszkodzi w realizacji Jego planów, ale mówiąc NIE sprzeciwiamy się tym planom i utrudniamy w jakiś sposób ich realizację. Tak więc modląc się … bądź wola Twoja … tak i na ziemi, bierzemy na siebie odpowiedzialność za ten ziemski wymiar Bożej woli. To naprawdę poważna sprawa.
Weźmy prosty przykład: Bożą wolą jest byśmy się wzajemnie miłowali. Czyż wszystkie wojny, byłe i obecne, obszary głodu, niewolnictwo, nie są konsekwencją NIE wyrażonego przez przywódców, i całe narody? To są wielkie NIE. A ile jest moich małych codziennych nie?
JuR czwarta niedziela Wielkiego Postu 2016
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi