Droga Krzyżowa – po której jestem stronie?

Całe moje życie to droga krzyżowa przebywana na przemian raz z Jezusem a raz z Jego przeciwnikami i katami.

Gdy przyjmuję niedogodności, trudy, przeciwności, choroby, niesympatycznych bliźnich, ze spokojem i zaufaniem w ostateczny dobry cel tego wszystkiego – jestem wraz z Jezusem, pomagam Mu nieść Jego Krzyż.

Ilekroć utyskuję, narzekam na los i Pana, który dopuszcza na mnie takie zdarzenia – jestem żołnierzem przywiązującym Jezusa do słupa by Go biczować. A gdy grzeszę – już jestem tym który biczuje; każdy mój grzech to uderzenie biczem.

Tłum pod pałacem Piłata woła ukrzyżuj Go. Jestem w tym tłumie. Krytykuję publicznie Kościół, księży, praktyki religijne – jestem jednym z tych wołających o ukrzyżowanie.

Ile razy milczę wobec nieprawdy, zwłaszcza wobec złych słów mówionych o Kościele, kapłanach, o Chrześcijaństwie – jestem z Piłatem, po jego stronie; widzę zło i nie reaguję na w miarę moich możliwości – umywam ręce jak Piłat, skazujący Jezusa na śmierć.

       I.            Stacja I.    Jezus na śmierć skazany

Panie Jezu, jestem z Tobą ilekroć staję w obronie prawdy, gdy bronię kogoś przed zarzutami i obmową;
gdy milczę, nawet w duchu, wobec niesprawiedliwego zarzutu ze strony domowników; gdy spokojnie przyjmuję i wyjaśnam nieporozumienia, bez zdenerwowania i „odbijania”.

Ale przebacz, Panie, gdy plotkuję o znajomych, sam ich obmawiam, gdy moje słowa czynią komuś krzywdę, psują opinię, albo niesłusznie osądzają ich czyny. 
Staję wówczas przeciwko Tobie, jestem po stronie tłumu wołającego o skazanie Cię.

     II.            Stacja II.    Jezus bierze krzyż na ramiona

Panie Jezu, wkładam na Twe ramiona krzyż ilekroć gderam i źle i niedbale wykonuję moje codzienne obowiązki, służbowe, domowe, rodzinne, społeczne, gdy na pierwszym miejscu stawiam swoje osobiste zachcianki, zaniedbując dobro żony, rodzeństwa, dzieci. 
Proszę Cię, pomóż mi podjąć dobrowolnie i konsekwentnie utrzymywać jakieś  osobiste umartwienie, nie wymagane żadną inną przyczyną jak tylko z pobudek miłości Ciebie i bliźniego; pomóż też zawsze, bez wyjątku, na pierwszym miejscu stawiać dobro bliźniego, a nie moje własne „Tylko miłość powinna rozstrzygać, czy coś ma być wykonane czy zaniechane, (z encykliki Redemptoris Missio JPII)

    III.            Stacja III.   Jezus pierwszy raz upada

Znam osobę, która upada pod ciężarem myśli i psychicznego bólu, których nie ma z kim podzielić. Czuje się zupełnie osamotniona wśród najbliższych. Potrzebuje życzliwego i cierpliwego rozmówcy, ale głównie słuchacza. Wiem, że mógłbym nim być, liczy na mnie, ale ja  wciąż unikam.
Panie Jezu – pomóż mi się przełamać i wyjść jej naprzeciw.

   IV.            Stacja IV.   Jezus spotyka Matkę

Ból bezradnego patrzenia na cierpienia kogoś najbliższego, własnego dziecka. Nie jestem w stanie nic temu zaradzić. Jedyne, co mogę zrobić, to modlić się i wierzyć, że w Bożych planach ma on sens. I ufając Bogu iść z tym dzieckiem.
Maryjo, prowadź.

     V.            Stacja V.   Szymon pomaga Jezusowi nieść krzyż

Panie Jezu, proszę, pomóż mi zawsze z całego serca i wszystkich sił i możliwości pomagać bliźnim w jakiejkolwiek opresji się znajdą.
Pomóż mi wyzbyć się swoich zachcianek i osobistych przyjemności, i oddać się całkowicie temu, co daje prawdziwe dobro żonie, dzieciom, bliźnim. Św Paweł pisze: niech każdy z nas stara się o to, co dla bliźniego dogodne – dla jego dobra, dla zbudowania.
   
   VI.            Stacja VI.   Weronika ociera Jezusowi twarz

Panie Jezu, zdawało mi się, że ocieram parę kropel potu z Twojej twarzy gdy podjąłem starania o przywrócenie w rodzinie zgody zagrożonej przy debatach o drażliwej sprawie. Ale jednocześnie w myślach i rozmowach obciążam winą tylko jedną stronę, nie widząc udziału mego własnego i pozostałych osób. więc tak naprawdę to nic nie ocieram, a raczej jeszcze dodaję Ci trosk.
Przebacz mi i dopomóż bym zobaczył też moją winę w powstaniu tych nieporozumień.

 VII.            Stacja VII.   Jezus drugi raz upada

Nie dotrzymałem tego, co sobie kiedyś postanowiłem; znowu odpowiedziałem żonie złym i zniecierpliwionym tonem.
Z łakomstwa zjadam więcej niż potrzebuję, nie dotrzymuję swoich postanowień postnych.

VIII.         Stacja VIII.   Jezus pociesza płaczące niewiasty

Krytykuję tyle spraw wokół mnie, również w Kościele, a sam tak mało czynię, by cokolwiek poprawić.

   IX.            Stacja IX.    Jezus upada po raz trzeci

Jezu, znowu uniosłem się w domu i doprowadziłem do spięcia z żoną;
tak nieuważnie i niedbale odmawiam modlitwy;
ta dziewczyna w kościele w ławce przede mną - patrzyłem na nią, a nie na ołtarz;
nawet w kolejce do komunii myśl wędrowała na boki.

     X.            Stacja X.    Jezus z szat obnażony

W każdym konflikcie są dwie strony. Czy ja zawsze zastanawiam się dobrze nad swoim postępowaniem, zanim zacznęszukać winy u drugiego? Czy potrafię przyznać się do mego błędu?

   XI.            Stacja XI.   Jezus przybity do krzyża

Każdy mój podniesiony głos, każda moja myśl zła lub niechętna wobec kogoś, mój zły postępek, nawet jeśli nie był grzechem ciężkim, był gwoździem wbijanym w Twe ręce.

  XII.            Stacja XII.   Jezus na krzyżu umiera

Panie Jezu, cierpiałeś i umarłeś za wszystkich ludzi, ze wszystkich czasów, ras, narodów i pokoleń. Za mnie też. Chociaż mnie przy tym fizycznie nie było, to w bólu, męce, pogardzie i drwinach tłumu które znosiłeś, w ucieczce uczni, w zaparciu się Piotra, był mój udział, ja jestem cząstką tego tłumu zadającego Ci śmierć.

XIII.          Stacja XIII i XIV.  Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu

Panie Jezu, nawet Twoi najbliżsi, Twa Matka i uczeń, byli bezradni patrząc, wśród drwiącego tłumu,  na Twą mękę i śmierć. Ale gdy tylko już mogli, uczynili to, co było w ich mocy: z miłością zatroskali się o Twe Ciało.
Pozwól Panie Jezu i dopomóż bym przez poprawę życia, unikanie grzechu myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, przez dobre uczynki względem ciała i duszy, miał też udział w łasce i zasługach tych, którzy fizycznie zdejmowali Cię z krzyża i składali w grobie.

Zakończenie

Panie Jezu, jakiż to paradoks - na Golgocie wraz z tłumem drwiłem z Ciebie i wysyłałem Cię na śmierć, a teraz cieszę i raduję że powróciłeś i żyjesz.  I to z bardzo egoistycznych pobudek, bo przez Twą mękę dla mnie otwarłeś drogę do nieba i wieczności. Teraz już tylko ode mnie zależy czy zechcę nią iść.

Prorok Izajasz nawołuje:
... Ten, kto postępuje sprawiedliwie
i kto mówi uczciwie,
kto odrzuca zyski bezprawne,
kto się wzbrania dłońmi przed wzięciem podarku,
kto zatyka uszy, by o krwi nie słuchać,
kto zamyka oczy, by na zło nie patrzeć - ten będzie mieszkał na wysokościach ...,

Panie Jezu, jeszcze raz proszę, pomóż mi.

 JuR 2012, luty/marzec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje uwagi