Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
Być ubogim w duchu – to naprawdę nie łatwe, trzeba się wyzbyć całej zarozumiałości i pychy, całego nadęcia wiedzą człowieka żyjącego w erze ubóstwiania nauki i wszędobylskich mediów, bez ustanku piorących mózgi.
Ubogi w duchu nie analizuje Słowa Bożego pod kątem zgodności z naszą wiedzą, doświadczeniem i teorią prawdopodobieństwa, przyjmuje je z wiarą, tak jak małe dziecko przyjmuje to co mówią jego rodzice; poprostu w to wierzy. Taka jest w moim pojęciu, upraszczając, np ludowa pobożność, czasami może nawet pomieszana z zabobonem, ale szczera. Często takiego właśnie przyjmowania prawd wiary mi brakuje, tej tak zwanej ludowej pobożności, tego zazdroszczę.
Mieniąc się człowiekiem wykształconym powinienem wnikać w treść Pism i używać do tego rozumu i narzędzi, które daje nam nauka, by lepiej zrozumieć ich przesłanie adresowane do wszystkich czasów. To jest moim obowiązkiem - po to dostałem rozum, by z niego korzystać. Muszę jednak stale pamiętać i głęboko wierzyć że powstały one z natchnienia Ducha Świętego, i że prawda w nich zawarta, a nie ich historyczne i geograficzne detale, jest stale aktualna i ważna. Tę ponad-czasową prawdę skierowaną również do mnie osobiście, muszę wciąż na nowo odczytywać i wcielać ją w moim własnym życiu tu i teraz.
Czytam Jezusa z Nazaretu, papieża Benedykta XVI. Rozważania pełne analizy powiązań Starego Przymierza z Nowym, wyjaśnień jak w Nowym spełniło się Stare. Nie mam wiedzy teologicznej wystarczającej by wszystkie wywody na bieżąco śledzić i zapamiętać, co miejscami utrudnia czytanie, Ale ta lektura coraz bardziej otwiera mi oczy na ciągłość i spójność Objawienia i na to, że nie ma w Pismach treści zbędnych, które nie miały by odniesienia do każdego czasu w naszych dziejach. Trzeba tylko chcieć je dojrzeć. Język Pism odzwierciedla stosunki wspólczesne ich powstaniu, ale przesłanie jest uniwersalne.
JuR listopad 2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi