którego głos słyszę w wietrze,
i którego tchnienie daje życie całemu światu,
wysłuchaj mnie, bo jestem mały i słaby,
potrzebuję Twej siły i mądrości.
Niech dostrzegam piękno,
by moje oczy zawsze mogły podziwiać
purpurowy zachód słońca.
Spraw, by moje ręce były dobre,
by zawsze szanowały rzeczy, które stworzyłeś,
a moje uszy słuchały Twego głosu.
Obdarz mnie mądrością,
bym zrozumiał to wszystko,
czego nauczyłeś mój lud.
Odkryj tajemnice,
jakie ukryłeś
w każdym listku
i w każdej grudce ziemi.
Nie szukam siły, by wywyższać się nad moich braci,
lecz by pokonać największego wroga – samego siebie.
Niech będę zawsze gotowy by przyjść do Ciebie
z czystymi rękoma i jasnym spojrzeniem,
by, kiedy życie me zgaśnie jak płowiejący zachód słońca,
mój duch mógł przyjść do Ciebie bez wstydu.
przepisane z kwartalnika Z Pomocą, 1990
JuR Styczeń 2013

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi