Modlitwa Jezusowa – wprowadzenie
(jest to skrót pogadanki, którą wygłosiłem na spotkaniu grupy polonijnej)
Mam coś powiedzieć o Modlitwie Jezusowej. Skąd taki temat i co to będzie? Otóż nie zamierzam prowadzić wykładu akademickiego, chcę tylko, opierając się na własnym doświadczeniu, przekazać jakąś ogólną orientację co to jest Modlitwa Jezusowa.
W wielkim skrócie Modlitwa Jezusowa jest odpowiedzią na wezwanie Jezusa, powtórzone przez św. Pawła, by modlić się nieustannie, i to odpowiedzią doskonale odpowiadającą naszym współczesnym warunkom życia.
Żyjemy w okresie kryzysu kultury Zachodu, w obliczu nasilonego spotkania z kulturami Dalekiego Wschodu. Mnożą się ośrodki buddyzmu, zwłaszcza zen, yogi, czy innych wschodnich filozofii. Proponują one pewna sakralność, co jest odpowiedzią na poszukiwania jakiegoś głębszego doświadczenia wewnętrznego, lecz nie jest to sakralność typu religijnego. Wciąż dowiadujemy się o nowych sektach lub o ugrupowaniach terrorystycznych, karmionych skrajnym fanatyzmem religijnym. Chrześcijańskie media donoszą o rozwijających się świeckich ruchach religijnych w łonie Chrześcijaństwa, takich jak Odnowa w Duchu Świętym, Oazy, grupy modlitewne, Neokatechumenat.
Żyjemy w okresie kryzysu kultury Zachodu, w obliczu nasilonego spotkania z kulturami Dalekiego Wschodu. Mnożą się ośrodki buddyzmu, zwłaszcza zen, yogi, czy innych wschodnich filozofii. Proponują one pewna sakralność, co jest odpowiedzią na poszukiwania jakiegoś głębszego doświadczenia wewnętrznego, lecz nie jest to sakralność typu religijnego. Wciąż dowiadujemy się o nowych sektach lub o ugrupowaniach terrorystycznych, karmionych skrajnym fanatyzmem religijnym. Chrześcijańskie media donoszą o rozwijających się świeckich ruchach religijnych w łonie Chrześcijaństwa, takich jak Odnowa w Duchu Świętym, Oazy, grupy modlitewne, Neokatechumenat.
Na pewno wspólną i poważną, chociaż nie jedyną przyczyną tego, nazwijmy to fermentu, jest towarzysząca powszechnej laicyzacji pustka wewnętrzna, poszukiwanie jakiegoś głębszego sensu świata, poza nowym gadżetem elektronicznym, nowym modelem auta, czy partnerki na jedną noc.
Myślę, że to Duch Świętywoła do świata: wpuście mnie do swych serc. Znamy taką pieśń U drzwi Twoich Stoję Panie. Chyba teraz jest całkiem odwrotnie: to Duch Święty stoi u naszych drzwi i prosi, i czeka by mu otworzyć, bo zagraciliśmy drogę do tych drzwi figurkami różnych bożków, ekonomią, poziomem życia, dobrobytem, samo-realizacją i postępem. Terazgłowimy się, co z tymzrobić?
A tymczasem Bóg dał nam już dawno receptę w Księdze Psalmów, nawołując „uciszcie się i wiedzcie,
że jestem Bogiem”.
Otóż jednym ze sposobów uwolnienia się od presji tego iluzorycznego postępu jest wyciszenie się, poprzez głęboką modlitwę, prowadzącą do prawdziwej więzi z Bogiem, do świadomości bliskości
i obecności Boga we wszystkim, co nam się w życiu wydarza, zarówno przyjemnego jak i trudnego
i bolesnego. Taką modlitwą, prostą, dostępną dla wszystkich, i co ważne, łatwą do wkomponowania w nasze codzienne, zabiegane dni, jest Modlitwa Jezusowa. Mówiąc w wielkim skrócie polega ona na wielokrotnym powtarzaniu w myślach krótkiego wezwania zawierającego imię Jezus.
Spróbuję zacząć od tego, po co się modlimy i co to w ogóle znaczy „modlić się”. Otóż Katechizm Kościoła Katolickiego modlitwę traktuje bardzo poważnie, sprawom modlitwy poświęca aż trzysta punktów. Omówienie ich wszystkich przekracza moje możliwości, ale w skrócie przytoczę tylko fragmenty dwóch z nich:
„2564 Modlitwa chrześcijańska jest związkiem przymierza między Bogiem i człowiekiem w Chrystusie. Jest działaniem Boga i człowieka; wypływa z Ducha Świętego i z nas, jest skierowana całkowicie ku Ojcu, w zjednoczeniu z ludzką wolą Syna Bożego, który stał się człowiekiem.”
„2565. … Życie modlitwy polega zatem na stałym trwaniu w obecności trzykroć świętego Boga
i w komunii z Nim. …”.
Tak więc celem naszych wszystkich modlitw powinna być głęboka świadomość trwania w obecności Boga. Pan Jezus nauczał, że "zawsze trzeba się modlić i nie ustawać”, a św. Paweł zaleca „módlcie się nieustanne”. Ale co to znaczymodlić się nieustannie i jak to zrealizować? To pytanie od dawna głęboko nurtowało chrześcijan. Przecież ani Chrystus, ani św. Paweł, nie zwracali się z tym zaleceniem jedynie do kapłanów i mędrców, tylko do całkiem prostych zapracowanych ludzi – pasterzy, rybaków, piekarzy i gospodyń domowych. Więc jak to rozumieć? Przez stulecia, aż do naszych czasów, wielcy święci, mistycy i nauczyciele modlitwy próbowali na nie odpowiedzieć.
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, wśród mnichówna pustyni egipskiej w IV wieku, zrodziły się początki dwóch form, które dziś znamy jako Modlitwę Jezusową oraz Medytację Chrześcijańską zwaną też Medytacją Monologiczną albo Mantryczną. Duchowość tych mnichów, zwanych Ojcami i Matkami Pustyni, - opuszczenie wszystkiego ze względu na Boga – nakazała im osiąść na pustyni, by całe swoje istnienie poświęcić na modlitwęi pogłębienie więzi z Bogiem.Pierwsi pustelnicy egipscy głosili, że wielbienie Stwórcy powinno odbywać się przez cały czas, a nie tylko w wybranych chwilach. Ich uczeń, św. Jan Kasjan, który nauki Ojców Pustyni przeniósł do Europy, wyraził to mówiącże: "Bardzo mało modli się ten, kto zwykł modlić się tylko wówczas,gdy klęczy". Inne powiedzenie znane z tamtych czasów to: "Jeżeli mnich modli się tylko wtedy, gdy stajedo modlitwy, to nigdy się nie modli". Modlitwa nieustanna przybierała formę rozważania, lub recytacji z pamięci, najczęściej szeptem, tekstówPisma Świętego, wersetówz psalmów, z Ewangelii lub innego biblijnego tekstu, który zawierałw kilku słowachprośbę o pomoc czy miłosierdzie, albo też wyrażałuwielbienie Boga. Pozwalało to uniknąć rozproszeń, skupić myśli na Bogu i utrzymywać nieustannąpamięć o Nim.
Gdy w VII wieku Egipt, Palestynai Syria dostałysię pod panowaniearabskie, wzrosło znaczenieKonstantynopola, jako ośrodka życia duchowegona chrześcijańskim Wschodzie.Tam też przeniósł się zwyczaj takiej modlitwy. Kolejnym etapem rozwoju tej formy modlitwy było przedostanie się jej do Atos w Grecji, w XIII-XIVwieku. W tym czasie Atos był głównymcentrum życia monastycznego w Bizancjum. W XIV wiekuposiadał już 25 klasztorów. Jako takie centrum monastycyzmu wschodniego istnieje do dziś mając status okręgu autonomicznego w granicach obecnej Grecji. Wkrótce Atos stał się ośrodkiem szerzenia modlitwy Jezusowej. Tutaj również została ona ostatecznie uformowana i zdobyła dominującą pozycjęw życiu duchowym Chrześcijaństwa Wschodniego. Atos stopniowo ustalił jej formę na słowa: "Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem". Z tamtejszych klasztorów modlitwa Jezusowa promieniowała na cały Wschód, a także na kraje słowiańskie. Z chrześcijańskiego Wschoduprzeniosła się ona na Zachód.Zresztą tutaj ta forma była już w pewnym sensie znana w postaci aktów strzelistych.
Jej wezwanie, "Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznikiem" powstałoz cytatów Pisma Świętego, jak św. Marka, w którym niewidomyżebrak, Bartymeusz, u bram Jerychawoła do Jezusa:"Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną", św. Łukasza, gdzie w Świątyniskruszony celnik prosio miłosierdzie, a u św. Mateusza kobieta Kananejska woła u uzdrowienie córki: "Panie, synu Dawida, zmiłujsię nade mną".
Modlitwa Jezusowa jestmodlitwą prostoty i wyciszenia. Jest to proste wołanie o Bożą pomoc, o miłosierdzie. Nie należy się zniechęcać jej pozornym ubóstwem. Przecież Jezus, nauczając o błogosławieństwach, na pierwszym miejscu wymienił ubogich w duchu. Mnisi dochodzili do świętości właśnie poprzez modlitwę Jezusową. Praktykowana, przemienia nasze życie, łączy nas coraz bardziej z Bogiem. Jest to modlitwa dla wszystkich, a obecnie przede wszystkim dla ludzi świeckich, zagonionych w codzienności i zagubionych w czasie.
Ojciec Święty Jan Paweł II mówił o niej: "Wypowiadana w głębokości serca, posiada tajemnicze odniesienie wspólnotowe. Mała modlitwa – jak ją nazywali Ojcowie – jest wielkim skarbem i jednoczy w obliczu Chrystusa wszystkich modlących się”. I jeszcze: "O wiele więcej osób byłoby zdolnych do modlitwy myślnej, lecz nikt ich tego nie uczył”.
Istnieje wiele możliwości spotkania z Bogiem - Modlitwa Jezusowa jest tylko jedną z nich. Nie jest ona ani jedyną, ani wyczerpującą całkowicie nasze potrzeby i - nazwijmy to tak – zobowiązania modlitewne. Nadal konieczna jest modlitwa liturgiczna, z jej podstawową formą udziału w niedzielnej Mszy świętej, dalej modlitwy wspólnotowe, jak różaniec, koronki, modlitwa indywidualna w różnych intencjach, czy czytania Pisma połączone z rozmyślaniem. Każdy musi odkryć swoją własną drogę,
i jeśli będzie naprawdę poszukiwał, to z pomocą Ducha Świętego na pewno ją odnajdzie. Św. Bazyli Wielki napisał: „Szukaj Boga i przywołuj Go całym sercem, a znajdziesz Go”. Święty Paweł pisze, że nawet jeśli nie umiemy się modlić tak jak trzeba, Duch Święty przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. My powinniśmy tylko wytrwać przy swojej wybranej formie.
Jak mówiłem, ta modlitwa jest bardzo prosta, ale wymaga wewnętrznej dyscypliny. Polega to na stałym powtarzaniu jednego wezwania, co pozwala skupić myśli na Bogu i utrzymywać nieustanną pamięć o Nim. Jest ona wspaniale wszechstronna. Można ją praktykować regularnie w odosobnieniu, w czasie wydzielonym specjalnie na nią, przestrzegając wówczas pewnych wypracowanych przez tradycję reguł, albo też, gdy warunki nie powalają nam na to, można ją powtarzać w myślach i w sercu w każdym czasie, w ciągu pracowitego dnia, przy pracach domowych,jadąc autobusem, na spacerze z dzieckiem,a nawet w poczekalni u dentysty.Jest to wówczas niemal jak zgłoszenie się: „Panie Boże – jestem i pamiętam o Tobie”. A tego właśnie Bóg od nas oczekuje.
To jestmodlitwa na nasze czasy, nanadmiar obowiązków, korki uliczne i ustawiczne telefony
z reklamami. Ta modlitwa jest odpowiedzią na pytanie o to, jaksię modlić i jak znaleźć czas namodlitwę w tych warunkach,których sami nie potrafimy zmienić. Nie wiąże sztywno naszego czasu
i łatwo przystosować ją do swojej własnej sytuacji.
Na początku wymaga to trochę skupienia i uwagi, gdyż wciąż sąrozproszenia, albo zupełnie o niejzapominamy. Ale to nie szkodzi. Wystarczy spokojnie powrócić do wybranegowezwania i kontynuować modlitwę. Z czasem modlitwa się w nas utrwala, coraz łatwiejo niej pamiętać, aż pewnego dnia zauważymy, że modlitwa już w nas jest,że bez większego wysiłku modlitewne wezwanie przemienia naszą codzienność, ofiarując ją Bogu. Coś mnie pobudziło do złości, ciśnie się na usta jakieś złe słowo, a tu w tle, gdzieś z głębi siebie słyszę Panie Jezu … .
Jest w tym tylko jedna podstawowa zasada: "Nie ustawać". Warto, ale nie jest to konieczne, wybrać sobie stały dzień w tygodniui poświęcić w nim kilkanaście minut tylko na tę modlitwę.Bardzo dobrze jest uczestniczyć wówczas w grupie modlitewno-medytacyjnej, gdyż taka wspólnota umacnia w wytrwałości i pozwala na pogłębienie znajomości całego bogactwa tej modlitwy.
Wspomniałem już, że praktyki Ojców Pustyni doprowadziły do rozwoju dwóch znanych nam współcześnie form, tej właśnie Modlitwy Jezusowej oraz Medytacji Głębi albo Medytacji Chrześcijańskiej. Medytacja jest oddzielnym obszernym tematem, tutaj powiem tylko, że są one bardzo podobne do siebie,różnią się nieco w aspektach teologii modlitwy, dla nas jednak, zwykłych zjadaczy chleba, którzy stale są do tyłu z obowiązkami, istotne jest zaangażowanie czasu. Medytacja Głębiwymaga dużej dyscypliny i wydzielenia sporo czasu w ciągu dnia tylko nanią. Niestety, dla wieluosób jest to niemożliwe. Dla nichodpowiedzią jest ModlitwaJezusowa. Teologicznie i „naukowo” można to dalej analizować, ale napoziomie praktycznym ja sam odczuwam to tak, że medytacja dajewyciszenie i otwarcie naDucha Świętego, a Modlitwa Jezusowa daje„nieustanność modlitwy”.
Na koniec parę słów o jej teologii. Jej centrum jest imię Jezus. Dla ludów Starożytnego Wschodu wokół Izraela, i w samym Izraelu, a więc i w Biblii, imię ma realny byt, jest czymś namacalnym, niemal uosobieniem podmiotu noszącego to imię. W Biblii nie można oddzielić Imienia Boga od Osoby Boga, imię Boga jest niemal tożsame z Osobą Boga. Tak więc, wymawiając imię Jezus, niemal dosłownie dotykamy Go, czerpiąc z Niego moc uzdrawiającą, tak, jak krwawiąca niewiasta doznała uzdrowienia po dotknięciu zaledwie Jego płaszcza. W naszej modlitwie każde wymówienie Imienia Jezus jest jak spływająca na nas kolejna fala Bożej mocy.
Ta modlitwa ma wiele aspektów, ma aspekt trynitarny - wyznanie Trójcy Świętej, aspekt miłości do Chrystusa, jest wezwaniem do Ducha Świętego, gdyż to On modli się w nas, gdy my nie umiemy, a w wymiarze bezpośrednio wyczuwalnym wprowadza wewnętrzny spokój, i naprowadza na głębsze rozumienie Pisma Świętego. Każdy z nich można oddzielnie i długo rozważać. Ale żadne z tych rozważań nic nie da, gdy nie będzie oparte o rzeczywistą, własną praktykę.
Nasza epoka zepchnęła pojęcie grzechu w niebyt, co najwyżej mówi się o słabości i okolicznościach, które zmuszają do czegoś. W kłopotach i problemach psychicznych wynikających nader często z rozbieżności naszych czynów i podstawowych zasad dobra i zła, zwykle biegniemy po pomoc do psychologa, podczas gdy, nie zawsze, ale w wielu przypadkach, to cierpi nasza dusza i prawdziwy ratunek byłby w konfesjonale. Wezwanie „… bądź miłościw mnie grzesznemu” przypomina nam o tym.
JuR lipiec 2015
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi