O Modlitwie Jezusowej
Odmawiam pacierz rano, klękam do pacierza wieczorem, ale wciąż powraca pytanie: czy to jest naprawdę modlitwa? Nawet, jeśli rzeczywiście co dzień te ranne i wieczorne pacierze odmawiam, nie zapominam o nich? A jak to wygląda w ciągu dnia, gdzie są moje myśli i gdzie jest moje serce? Jak się modlić?
Jeszcze mój tata, nie wspominając pokoleń dalej wstecz, zwykł był rano nucić Kiedy ranne wstają zorze, czasem w ciągu dnia słyszałem w domu jakąś inną melodię o kościelnym charakterze, w południe bywał czasem, ale to już naprawdę rzadko, Anioł Pański (pamiętam też takie obrazy znanych artystów: prace polowe na moment przerwane, czasem nawet bez odkładania narzędzi, ale po to, by tę chwilę poświęcić Odwiecznemu; ale to był wiek XIX, a nie XXI).
Nasze życie gwałtownie przyspieszyło. Żyjemy w przekonaniu, że mamy coraz mniej czasu, jesteśmy w ciągłym napięciu i pogoni za czymś, co wydaje się nam nie cierpiące zwłoki i niezbędne do załatwienia. Trudno nam pozwolić sobie na jakąś przerwę. Nawet jeśli sami chcemy się na chwilę oderwać, otoczenie nie pozwala: a to telefon, a to szef z zapytaniem, dzwonek do drzwi albo dziecko z płaczem, ta litania nie ma końca. Zgoda, są sprawy, których nie możemy zaniedbać bez przykrych konsekwencji dla nas samych i dla bliskich. Musimy zarobkować, dbać o dzieci, itd., itd. Zgoda, nikt tego za nas nie zrobi. Tylko nie zgadzam się z tym powiedzeniem „nie mam czasu”. Każdy z nas, absolutnie każdy, ma dokładnie tyle samo czasu: każdemu z nas Bóg dał do dyspozycji dokładnie 24 godziny na dobę. Moja decyzja, jak je wykorzystuję i jakie nadaję priorytety różnym zajęciom: parę godzin przed TV pełnym reklam, czy może coś innego? może przeczytam coś wartościowego? A może ta dodatkowa praca popołudniu nie wynika z potrzeby życiowej, a jedynie z ambicji posiadania nowego modelu auta, no bo mój ma już parę lat, a ten nowy jest taki ładny i ma tyle nowych gadżetów, no i ten prestiż, że nie jeżdżę starym gratem.
Dobrze, ale co to ma wspólnego z modlitwą? Właśnie to, że nader często to na modlitwę już „brakuje nam czasu”. Czy naprawdę? Znam osoby, w kręgu znajomych, a także wiem o takich z różnych publikacji, które, mimo nawału zajęć, potrafią w ciągu dnia np. gotując zupę, odmawiać różaniec, albo jadąc autobusem powtarzać w myśli formuły aktów strzelistych. To właśnie jest dla mnie modlitwą – jest to zespolenie sacrum z naszym codziennym profanum w takich warunkach, w jakich przyszło nam żyć i których sami nie potrafimy zmienić. Aby coś było modlitwą, czyli zwróceniem serca ku Bogu, nie można dzielić życia na niedzielną ”obowiązkową” Mszę, a potem „Panie Boże – teraz mam swoje zajęcia i nie mogę stale myśleć o Tobie”. Oczywiście musimy sobie sami radzić, nikt za nas niczego nie załatwi, ale też musimy być stale świadomi, że Bóg jest przy nas i żyjemy w Jego obecności.
Jedną z form takiej właśnie modlitwy, dostępną dla każdego w każdych warunkach, wypracowaną stulecia przed nami, i wciąż aktualną i praktykowaną przez coraz więcej ludzi, jest Modlitwa Jezusowa. Ta modlitwa jest, można powiedzieć, stosunkowo „odporna” na te wszystkie przeszkody, daje się łatwo wkomponować w nasze zabiegane życie. Naprawdę warto ją poznać i podjąć jej praktykę.
Więcej o niej tutaj:
http://szukam-drogi.blogspot.ca/2015/11/modlitwa-jezusowa-wprowadzenie-jest-to.html
http://szukam-drogi.blogspot.ca/2015/11/slide-show-modlitwa-jezusowa.html
JuR wrzesień 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi