Ja sam z przed lat pamiętam, że na ćwiczeniach wojskowych strzelaliśmy do tarcz w formie ludzkiej sylwetki, i już wtedy zwróciłem uwagę, że nigdy w mowie ani w piśmie nie pojawiało się w stosunku do tych tarcz słowo „człowiek”. To też była metoda znieczulenia nas. Wprawdzie cel nieco inny, bardziej zrozumiały w stosunku do szkolenia przyszłych żołnieży, ale również chodzi o stłumienie uczuć i emocji związanych z zabijaniem.
Jako chłopiec naturalnie fascynowałem się wraz z rówieśnikami zabawami w wojnę, złodzieji i policjantów, strzelaniem z wiatrówki, pistoletu tzw. korkowca, procy i różnych innych miotaczy pocisków. Dorośli bardzo często jednak zwracali nam uwagę i pilnowali tego, byśmy nigdy nie celowali w człowieka, nawet mając w ręku zupełnie martwą atrapę broni. Tym razem chodziło o wpojenie zasady „człowieka się nie zabija”.
Jestem zupełnie świadom iż jużnieskończenie wiele razy ludzie odpowiedzialni ostrzegali przed manią gier komputerowych, oraz nadmiarem filmów TV, w których głównym tematem jest brutalna przemoc i zabijanie na różne sposoby. Są one szczególnie niebezpieczne dla dzieci i młodzieży, gdyż właśnie w tym wieku kształtuje się stosunkowo łatwo wiele odruchów i sposobów reakcji. Nie dziw więc, że młody człowiek mając nawet mały konflikt z otoczeniem z miejsca sięga po przykłady znane mu z ekranu komputera czy telewizora i do rozwiązania problemu używa siły fizycznej wspartej często jakimś narzędziem śmiercionośnym.
Zeznania Breivika są tragicznym potwierdzeniem słuszności obaw i ostrzeżeń w tej kwestii.
A czy do tych, którzy takie gry i filmy produkują i rozpowszechniają, nie odnosi się ostrzeżenie: „... ktokolwiek by zgorszył jednego z tych malutkich ...”?
Przed kilkuset laty sejmowy kaznodzieja w królewskiej Polsce, ksiądz Piotr Skarga, nawoływał: „taką Rzeczpospolitą mieć będziecie, jakie jej młodzieży chowanie”. Świat pomknął w kierunku chowania do zachowań brutalnych, to też mamy „rzeczypospolite” pełne zbrodni.
JuR maj 2012
to takie refleksje pobudzone sprawą masowego morderstwa w Norwegii w lecie 2011.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi