Skoro odpowiedziała że się zgadza, to znaczy że równie dobrze mogła się nie zgodzić, miała swobodny wybór, do niej należała decyzja. Ona, izraelska dziewczyna, niosąca w sobie całą wielusetletnią historię kontaktów Narodu Wybranego ze Stwórcą, wiedząca jak ciężko ten Naród doświadczał skutków odstępstwa od Przymierza i od Bożch poleceń, mimo wszystko w tej rozmowie z Aniołem, Bożym wysłańcem, czuje się partnerką, wie, że może odmówić. Wie, i korzysta z tej wiedzy, że Bóg dał człowiekowi wolną wolę i w żadnych okolicznościach jej nie odbiera.
Stulecia przed Nią takim partnerem czuł się Abraham targujący się o los zepsutego miasta; po nim Jakub zmagał się z Aniołem; jeszcze później Mojżesz wstawiał się za swym ludem, niemal stawiając Panu warunek: jeśli się nie zgodzisz, to mnie zabierz. Przy całej świadomości Bożej potęgi i ludzkiej nicości wobec niej, jednak jakiś rodzaj partnerstwa i pełne zaufanie, że to partnerstwo nie prowadzi do zguby.
Tylko jak zrozumieć że dopuścił nadużycia tej wolnej woli dla czynienia zła dotykającego osoby zupełnie niewinne? Rozumiem, że raz dając wolną wolę, jest konsekwentny i jej nie narusza. Ale dlaczego nie chroni tych niewinnych?
A może jednak chroni, tylko po swojemu, w sposób nie naruszający wolnej decyzji człowieka; mój ludzki rozum tego nie pojmuje. Tutaj rozum musi ustąpić wierze. Papież Jan Paweł II w Encyklice EVANGELIUM VITAE pisze, co prawda w odniesieniu do cierpienia, ale to bardzo bliski temat:
JuR maj 2012
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoje uwagi