Dziękczynienie - Nasze Dożynki w Kanadzie

Thanksgiving  - Dzień Dziękczynienia. W tym roku zebraliśmy się w niewielkim gronie przyjaciół by zgodnie z tutejszą -  kanadyjską – tradycją wspólnie spożyć świątecznego indyka. Spotkaliśmy się na terenie zamieszkałym w większości przez potomków polskich osadników z drugiej połowy 19-go wieku, który od 1960 roku nosi oficjalną nazwę Kaszuby.

Ośrodek kampingowy prowadzony przez polskich franciszkanów z Montrealu położony jest nad pięknym jeziorem i ma własną kaplicę zwaną katedrą pod sosnami, poświęconą Matce Bożej Częstochowskiej, w której odprawiane są Msze św. Wokół lasy, raj dla grzybiarzy i wody – raj dla wędkarzy.

 Dzień Dziękczynienia obchodzony jest w Kanadzie zawsze w drugi poniedziałek października. Parlament w roku 1957, jeszcze przed nastaniem ery antychrześcijańskiej, potwierdził ten dzień jako „ ... dzień dziękczynienia Bogu Wszechmogącemu za obfitość zbiorów ...”  jakimi błogosławi kraj. Tradycja tego dnia w Kanadzie sięga wstecz do XVI wieku i przeplata motyw ocalenia z niebezpieczeństw w czasie podróży morskich pierwszych kolonizatorów z podzięką za dary żywności, w które obfituje ten kontynent.

Potrzeba żywności jest jedną z podstawowych potrzeb każdej żyjącej istoty, a uczucie „pełnego brzucha” jedną z najprostrzych ludzkich radości, i za tę właśnie radość wszystkie ludy świata, od Azji, poprzez Afrykę, Europę, aż do obu Ameryk, od tysiącleci składały dziękczynienia swym bóstwom. Są to np polskie Dożynki, starotestamentalne święto Sukkot, chińskie Święto Księżyca (Moon Festiwal), i podobne w innych tradycjach.

Nasz świąteczny posiłek był, jak i w poprzednich latach, składkowy - każdy coś przygotował do wspólnego stołu. Przed posiłkiem poproszono mnie o modlitwę. Modliłem się mniej więcej takimi słowami:

Ojcze nasz, który jesteś w niebie
Święć się imię Twoje,
Przyjdź królestwo Twoje,
Bądź wola Twoja
Jako w niebie tak i na ziemi
            Dziękujemy Ci za te dary, które mamy na stole
Błogosław je, błogosław nam wszystkim tu zgromadzonym,
            Błogosław też wszystkim tym, znanym nam i nieznanym,
Których trud w przeróżny sposób
Przyczynił się do tej obfitości Twych darów które teraz leżą przed nami.
Prosimy Cię o to,
Przez Chrystusa, Pana naszego
Amen.

Wspomniałem o lasach i grzybach. My z żoną w tym roku jakoś nie mieliśmy do nich szczęścia, nasze normalne miejsca grzybowe położone bliżej domu kompletnie wyjałowiały. Tutaj jechaliśmy więc bez nadziei na zbiory, bo to już zimne noce, a i deszczu ostatnio było niewiele.  Na wszelki wypadek włożyłem jednak pod materac w naszym kamperze rozłożone na płasko wielkie pudło kartonowe.

Będąc już na miejscu, jeszcze zanim wszyscy się zjechali, żona z córką, która przyjechała na nasze spotkanie z Ottawy, poszły w las, a właściwie pojechały samochodem, z jednym małym kozikiem i plastikowymi reklamówkami w kieszeni. Po godzinie wróciły z pełnymi torbami, i jakimiś jeszcze pojemnikami znalezionymi w córki aucie. Opieńki, opieńki, opieńki, parę spóźnionych maślaków i dwa rydze. Przesypałem wszystko do tego mojego pudła spod materaca i jeszcze zostało, a pudło miało pojemność ponad 50 litrów. Po powrocie do domu mieliśmy z żoną robotę na całą noc by to oczyścić, a żona jeszcze następny dzień by przerobić. Obfitość darów nieba, w sensie dosłownym i namacalnym, tym razem naprawdę przerosła nasze najśmielsze oczekiwania.

Te dwa dni przyniosły jeszcze jedną radość, mianowicie jedna z uczestniczek była zainteresowana Madona House. Namówiła parę osób i pojechali, bo to zaledwie niecałe 20 km od naszego miejsca. Spotkali się tam z bardzo życzliwym przyjęciem, i pomimo święta oprowadzono ich po całym ośrodku. Wróciła pod silnym wrażeniem panującej tam atmosfery, wzruszona wizytą w lokalnym kościółku, widokiem statuy Matki Bożej – Our Lady of Combermere, z paroma ich publikacjami pod pachą.

A na zakończenie świętowania i na pożegnanie Bolek złowił pięknego szczupaka, którego, prosto z patelni, zjedliśmy przed definitywnym rozstaniem.

I jak tu nie dziękować Bogu. Za wszystko - za spotkanie z przyjaciółmi, życzliwymi ludźmi z Madonna House, za piękną pogodę, piękne widoki, zbiory, połów, smaczne potrawy.

JuR      Październik  2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje uwagi