Dekalog - zakazy czy reguły bezpieczeństwa

Ciągle to samo pytanie i ten sam zarzut w różnych postaciach i z różnych stron, ale tej samej treści: dlaczego Bóg nam zakazuje tego czy owego. Najpierw dał nam wolną wolę, a potem dziesięć przykazań, których mamy się trzymać pod rygorem piekła. Czy to jest wolność? Gdzie ta wolna wola? Boga nie ma, rób co chcesz, hulaj dusza!

A może to jest nieco inaczej. Może Dekalog to nie są brutalne nakazy i zakazy wymagające  bezwzględnego, bezmyślnego posłuszeństwa, jak kapralowi w wojsku, łamiące naszą wolę i wolność, tylko wyraz troski Boga o nasze własne dobro, coś na kształt reguł ruchu, coś, co językiem nauki można określić mianem warunków brzegowych. Możesz jechać autem szybciej lub wolniej, możesz skręcać w prawo czy w lewo, nawet cofać gdy masz ochotę, byle zgodnie z regułami, bo jeśli je przekroczysz, to narazisz się na przeróżne kłopoty. Możesz te reguły przekroczyć, ale musisz wiedzieć, że za to w jakiś sposób zapłacisz. Jeśli droga prowadzi nad przepaścią i jest ograniczona barierką, to nie dlatego by krępować moją swobodę, tylko po to, by mnie uchronić przed wpadnięciem w tę przepaść. Każdej chwili mogę tę barierkę przeskoczyć, ale skończę rozbiciem się na dnie.

Jakie są w dekalogu zakazy, które mogą się sprzeciwiać naszej wolności, bez konsekwencji ich naruszenia?

  •        Nie zabijaj – czy to jest rzeczywiście oganiczeniem mojej swobody dla Bożego widzi-mi się, bez żadnego uzasadnienia zrozumiałego dla nas, ludzi?
  •        Nie cudzołóż – nie trzeba powoływać się na Boże przykazania, by widzieć cały tragizm dzieci z przeróżnych przygodnych związków.
  •        Nie pożądaj cudzej własności – czy możemy powiedzieć że zakaz kradzieży jest naruszeniem naszej wolności? A czy np obecna światowa zapaść ekonomiczna nie jest przypadkiem związana blisko z rozbuchaną i nie znającą hamulców zachłannością świata biznesu, jego oszukaństwami, kłamstwami mamiącymi „maluczkich” mirażem dobrobytu na kredyt z lichwiarskim procentem, a więc właśnie pożądaniem cudzej własności?
Można mnożyc takie pytania.

Jeśli któryś z tych „zakazów” – a naprawdę to reguł życia społecznego – przekraczam, to nie czynię krzywdy Bogu, Jego nie ubędzie. Krzywdę robię sobie samemu i bliższemu, a często również dalszemu otoczeniu. To jest ten osobowy i społeczny wymiar grzechu.

Już Mojżesz przypominając Ludowi Izraela treść Dekalogu i Przymierza mówił wyraźnie: „Kładę przed wami życie i śmierć, błogoslawieństwo i przekleństwo...”. Przedstawił dwie możliwości, Lud mógł wybrać. Nie był przymuszony siłą. Bóg przedstawił warunki i konsekwencje, ale sam akt wyboru pozostawił ludziom, nie przymuszał ich w żadną stronę. Uszanował ich wolną wolę.


JuR      listopad 2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje uwagi