Dwie wizje Kościoła

Wiele osób krytykuje pontyfikat papieża Franciszka, jako idący zbyt liberalnym kursem. Dyskusje na ten temat nie mają końca i często są dość ostre, niejednokrotnie sugerowany jest wpływ masonerii i różnych innych lobby inspirowanych przez Złego.
Myślę, że w tym wszystkim ścierają się dwie wizje jak rozumieć misję Kościoła i jego obecną rolę w świecie. Ja osobiście rozumiem działania papieża Franciszka jako dążenie do realizacji polecenia Pana „idźcie i nauczajcie wszystkie narody” popartego innymi wypowiedziami, np. że przyszedł szukać to co zaginęło, i że gdyby chciał, to Ojciec zesłał by mu do obrony dwanaście hufców aniołów. Moim zdaniem Kościół nie musi bronić siebie i Boga przed światem, Bóg tej obrony nie potrzebuje, natomiast skoro ma iść i głosić światu Dobrą Nowinę, to musi iść nawet tam, gdzie go nie chcą, i głosić ją w języku zrozumiałym dla słuchaczy – to m.in. inkulturacja, którą zapoczątkowali niegdyś Jezuici w Chinach i chyba w Japonii. Nie trwało to długo, zostało na jakiś czas poniechane za sprawą Watykanu, ale zaowocowało, bo jednak na tych terenach chrześcijaństwo przetrwało do dziś. I właśnie teraz ta metoda w pewnym stopniu wraca do łask.

Druga gorąca kwestia to różne dewiacje seksualne i sprawy nieudanych małżeństw. Oczywiście, że nie możemy wszystkiego akceptować bez słowa, musimy mówić jasno co jest dobre a co złe, i według mnie papież od tego nie ucieka, ale jeśli mamy szukać zagubionych owiec, to nie możemy ich gonić z wielkim krzykiem, i wymachiwać kijem, bo uciekną jeszcze dalej. Lepiej podejść do nich spokojnie i powoli nakierowywać tak, by doprowadzać do całego stada.

W kwestii małżeństw mamy wokół nas, nawet wśród najbliższych i dobrze znanych osób, wiele smutnych doświadczeń i wiemy, i czujemy, jak niełatwa jest to sprawa i jak trudno o jednoznaczne dyrektywy. Chyba dlatego papież zwołał ten synod o rodzinie i na tym synodzie też nie uzyskano jednoznacznej odpowiedzi, a radzili przecież nie laicy, tylko ludzie najgłębiej zaangażowani w sprawy Kościelne, a i Duch Święty też chyba z nimi był.

Nie mnie oceniać teologicznie te wszystkie aspekty, piszę tylko w wielkim skrócie i dużym uproszczeniu jak ja to czuję i odbieram.

JuR      wrzesień 2016

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje uwagi