Politycy, wielki business, a za ich przykładem związane z nimi media bardzo nas, chrześcijan, ostatnio nie lubią. Jesteśmy przez nich wytykani palcami, piętnowani jako przyczyna wielu społecznych kłopotów, idący pod prąd poprawności politycznej.
Jednocześnie obserwujemy paradoks, że wielcy przywódcy religijni, nasz katolicki papież i buddyjski Dalaj Lama, nie dysponując żadną siłą militarną czy potencjałem ekonomicznym, są obdarzani przez świat tzw. zwykłych ludzi prawdziwym szacunkiem, ich głos jest wyczekiwany i uważnie słuchany, niezależnie od przynależności etnicznej, narodowej czy religijnej. Jest on też brany pod uwagę w gremiach poważnych naukowców zajmujących się przyszłością świata. Niestety, wielcy tego świata, rządzący współczesną ekonomią i polityką, kierują się innymi prawami i te głosy idą w poprzek ich interesów, są więc tłumione, krytykowane i ośmieszane na przeróżne sposoby.
Dlaczego tak nas nie lubią? Bo domagamy się stabilizacji i obiektywizacji prawdy w sytuacji, gdy powszechnie w polityce i mediach obowiązuje model prawdy subiektywnej. Bo domagamy się sprawiedliwości społecznej obejmującej wszystkich ludzi, podczas gdy dominuje polityka sukcesu ekonomicznego za wszelką cenę, nie wykluczając inicjowania wojen, nowoczesnych form niewolnictwa, nieuczciwości i wyzysku najsłabszych, absolutnej degradacji środowiska. Bo chcemy by medycyna leczyła, a nie zabijała w zgodzie z prawodawstwem o aborcji czy eutanazji.
Dlaczego tak nas nie lubią? Krótką i zwięzłą odpowiedź na to pytanie dał Papież Franciszek w uroczystość św. Szczepana w ubiegłym roku. Wskazał, że świat nienawidzi chrześcijan z tego samego powodu, z jakiego nienawidził Jezusa, ponieważ On przyniósł światło Boga, a świat woli ciemność, aby ukryć swoje złe uczynki. Istnieje sprzeczność między mentalnością Ewangelii a mentalnością świata. Sprawa to „stara jak świat” – już Księga Mądrości w Starym Testamencie woła: bezbożni mówili sobie: «Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. ... Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne....>>
Po stuleciach św. Jan Chrzciciel, potem Pan Jezus, na pytania ludzi co mają czynić odpowiadali: niech celnik będzie celnikiem ale niech nie kradnie, niech żołnierz będzie żołnierzem, ale niech nad nikim się nie znęca. Niby nic wielkiego, zwykłe wymagania uczciwego pełnienia swych zwykłych obowiązków wynikających z pozycji i z funkcji w społeczeństwie. Żadna funkcja, żaden zawód nie został tu potępiony, jedynie wymagana jest uczciwość i rzetelność w jego pełnieniu. Jakże odlegle od tych zasad jest to, co na co dzień obserwujemy. Właśnie dlatego nas nie lubią, że o tym stale przypominamy, nawet samą swoją obecnością.
A co na to Bóg? nie grzmi, że się nam krzywda dzieje? Odpowiedź dał nam na Górze Błogosławieństw:
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.
JuR kwiecień 2017
Bardzo dobry tekst :-) Dziekuje !
OdpowiedzUsuń